Archive for the ‘Archiwa z Niewiarygodnych Historii’ Category

“Wodnik” chce więcej

Tuesday, November 25th, 2003

JELENIA GÓRA Nowy cennik opłat za wodę i ścieki

Dziś radni zdecydują, ile będziemy płacili za wodę i odbiór ścieków w przyszłym roku. Spółka “Wodnik” chciałaby podwyżki taryf opłat dla odbiorców indywidualnych. Wśród radnych krąży kilka innych projektów. Część rady proponuje utrzymanie cen z tego roku. Inna grupa postuluje podwyżkę, ale niższą od proponowanej przez dostawcę wody.

Spółka “Wodnik” zaproponowała nowe taryfy opłat. Jeśli radni przyjmą ten projekt w przyszłym roku, ceny opłat za wodę dla gospodarstw domowych wzrosną o 30 gr za metr sześcienny. Za odbiór ścieków od stycznia mieszkańcy będą musieli zapłacić o 44 grosze więcej. Cena metra wody wzrośnie do 2,71 zł, natomiast odbiór metra ścieków będzie kosztował 3,06 zł.
Zmienią się również taryfy dla firm. Tu jednak spółka “Wodnik” zaproponowała obniżkę o 70 gr w przypadku wody i o 53 grosze w przypadku ścieków.
Józef Wierszyło prezes “Wodnika” tłumaczy, że podwyżka opłat dla odbiorców indywidualnych jest spowodowana wzrostem kosztów działalności przedsiębiorstwa. Należy wyremontować większość wysłużonych miejskich wodociągów, z których ponad 40 procent ma już powyżej 50 lat.
Wszystko jednak wskazuje na to, że radni nie poprą projektu “Wodnika”. W komisji gospodarki komunalnej i mieszkaniowej zaopiniowano go negatywnie. Zdaniem członków komisji, ceny wody dla gospodarstw należy utrzymać na tym samym poziomie i obniżyć ceny wody dla przedsiębiorstw. Radni zasiadający w komisji rewizyjnej poprosili o opinię biegłego. Na jej podstawie powstał projekt podwyżki dla gospodarstw domowych cen wody o około 13 gr i ścieków o około 15 groszy.
Inną propozycję złożył radny Robert Prystrom, według którego każda podwyżka jest nieuzasadniona. Dziś podczas sesji będzie postulował o ustalenie w taryfie opłat dla odbiorców indywidualnych ceny wody na poziomie 2,14 zł, a ścieków na poziomie 2,35 zł. Jego zdaniem, “Wodnik” powinien raczej poszukać oszczędności u siebie. W ubiegłym roku spółka wyprodukowała 7 milionów metrów sześciennych wody, a sprzedała tylko 4 miliony metrów.
- Są to straty, za które również muszą zapłacić odbiorcy – tłumaczy radny Prystrom. Sugeruje on, by ograniczyć zarobki zarządu spółki. Przedsiębiorstwo nie powinno też zarabiać na mieszkańcach. Tymczasem w ubiegłym roku odnotowało zysk w wysokości 1,5 miliona złotych.
- Z czego do budżetu państwa oddano 600 tysięcy złotych podatku. – argumentuje Robert Prystrom.
O tym, który z wariantów zmiany taryf zostanie przyjęty, zadecyduje dziś rada.
Według prezesa Józefa Wierszyły, radni kierując się dobrem spółki powinni przegłosować proponowane przez niego taryfy.

Autor artykułu: Rafał Święcki

Mariusz Pelikański był zaskoczony

Tuesday, November 25th, 2003

AUTOMOBILIZM Po przesiadce z peugeota 206 do mitsubishi lancera Evo VI

Ząbkowicki kierowca Mariusz Pelikański wygrał 31. Rajd Cieszyńskiej Barbórki. Zwycięzca tegorocznego Pucharu Peugeota w RSMP tym razem wystartował mitsubishi lancerem Evo VI. To był debiut za kierownicą auta z napędem na obie osie. Lancer został wypożyczony dzięki pomocy Janusza Kuliga.

- Ten sukces to dla nas naprawdę duże zaskoczenie. Rajd, zgodnie z zapowiedzią, potraktowaliśmy treningowo. Jadąc bez presji, z każdym kilometrem uczyliśmy się zupełnie nowego dla nas samochodu. Mimo że popełniliśmy mnóstwo błędów udało się wygrać. Sam nie wiem jak to się stało. Jesteśmy zaskoczeni, że byliśmy w stanie nawiązać kontaktową walkę z bardzo dobrym i doświadczonym zawodnikiem jakim jest Michał Sołowow. Pech, który go dopadł na 10 oesie pozwolił nam objąć pozycję lidera. Bardzo żałuję, że nie doszedł do skutku planowany start Sebastiana Frycza. Dzięki porównaniu z tym murowanym faworytem i najlepszym kierowcą enki w Polsce, moglibyśmy ocenić jak daleka jeszcze czeka nas droga – podsumował swój występ popularny Pelikan.

Autor artykułu: Zygmunt Garbacz

Zniknął jak kamfora

Monday, November 24th, 2003

WAŁBRZYCH Policja wciąż szuka Pawła Jasińskiego wiceprzewodniczącego rady powiatu

Poszukiwania zaczęły się w piątek rano. Do niedzielnego wieczora Pawła Jasińskiego, 24-letniego wiceprzewodniczącego rady powiatu wałbrzyskiego wciąż nie było. Nadal prokuratura nie podaje, za co chce go zatrzymać. Z niepotwierdzonych informacji wynika, że mówi się o nielegalnym handlu samochodami i łapówkach przy wydawaniu koncesji na prywatne linie autobusowe.

Policja przekonuje, że chce z Jasińskim tylko porozmawiać. Nie podaje jednak żadnych konkretnych informacji, zasłaniając się dobrem prowadzonego śledztwa.
- Pewnie jest już za granicą – takie przypuszczenia słyszeliśmy wczoraj najczęściej. W tej sytuacji mało prawdopodobne jest, aby wiceprzewodniczący stawił się w najbliższy piątek na rozprawę w Sądzie Grodzkim w Wałbrzychu. Toczy się przeciwko niemu postępowanie, w którym oskarżony jest o złamanie ciszy wyborczej. W dniu wyborów do samorządu miał przy sobie około trzech tysięcy złotych. Jak nam mówił, były to pieniądze przeznaczone na czesne do szkoły i pomoce dydaktyczne.

Ktoś go ostrzegł

Paweł Jasiński nie przyszedł do pracy w piątek. Już wtedy poszukiwali go policjanci z Wałbrzycha. Zadzwonił tylko do Andrzeja Strama, wicestarosty wałbrzyskiego i powiedział, że jest chory. – Życzyłem mu szybkiego powrotu do zdrowia. Reszty dowiedziałem się z mediów – mówi nam Andrzej Stram. O poszukiwaniach wiceprzewodniczacego nie wiedział też nic Marek Śpiewak, starosta wałbrzyski. – Byłem w tym dniu na spotkaniu we Wrocławiu. Od pana słyszę tę informację – uciął rozmowę Śpiewak. Do dzisiaj nie wiadomo, skąd Paweł Jasiński dowiedział się o przeprowadzanej akcji. Czy ktoś go poinformował, czy rzeczywiście rozchorował się? Jednak, gdyby był chory, to leżałby w domu. A tam go też nie ma.

Po raz kolejny

Paweł Jasiński wszedł do rady powiatu wałbrzyskiego z list Stowarzyszenia Nasz Wałbrzych 2002 Longina Rosiaka. Po powtórzonych wyborach zmienił jednak barwy i przeszedł do Klubu Radnych Niezależnych Andrzeja Strama. Za to otrzymał fotel wiceprzewodniczącego rady. Longin Rosiak, były starosta wałbrzyski, ujawnił wówczas, że Paweł Jasiński ma wyrok za kradzież w Niemczech w jednym z supermarketów. Ten przyznał się do tego. Sprawę, już przedawnioną, określił jako błędy młodości. Na jaw wyszła kolejna sprawa związana z zajęciem przez Jasińskiego jednego z pustostanów. Jak się okazało, zrobił to nielegalnie.

Miało być cicho

Kilka dni później o Pawle Jasińskim znowu zrobiło się głośno. W Powiatowym Urzędzie Pracy, który podlega starostwu, zatrudniony został na stanowisku pośrednika pracy. – Studiuje pedagogikę, zna obsługę komputera, jest ambitny, a do tego pracuje jako radny – uzasadniała jego przyjęcie Iwona Żuk-Magierska, dyrektor urzędu.
Dzisiaj pewnie nie ma tak dobrego zdania o podwładnym.
- Ręka sprawiedliwości dosięgnie wszystkich, którzy mają coś na sumieniu. Teraz niech boją się kolejni, którzy mają coś do ukrycia – komentuje poszukiwania wiceprzewodniczącego Longin Rosiak.

Autor artykułu: Rafał Pawłowski

Tasowanie na ekranie

Monday, November 24th, 2003

Czy rada nadzorcza telewizji zablokuje wybór nowego szefa wrocławskiego ośrodka TVP?

Mogą być problemy z powołaniem nowego dyrektora wrocławskiego ośrodka telewizji publicznej. Bo choć od czwartku trwa konkurs na obsadę tego stanowiska, część rady nadzorczej TVP może zablokować jego rozstrzygnięcie do czasu wyboru nowych władz telewizji. (more…)

Spadek po Niemcach

Monday, November 24th, 2003

LEGNICA Arsenał zakopany w ziemi

Kilkaset sztuk poniemieckiej amunicji artyleryjskiej i granatników przeciwpancernych odkopali saperzy tuż przy drodze wylotowej z Legnicy do Lubina.

Na ten zakopany w ziemi arsenał przypadkowo natrafił operator koparki. W pewnym momencie, podczas zdzierania ziemi, łyżka maszyny zaczepiła o skrzynkę z amunicją kalibru 37 mm.
- Operator miał szczęście, że skrzynka nie wybuchła – mówi starszy sierżant Ryszard Biskup, z głogowskiej jednostki wojskowej. – Dobrze, że natychmiast przerwał prace i powiadomił policję.
Głogowscy saperzy przyjechali w sobotę. Do tego czasu teren zabezpieczała straż miejska.
- Dotychczas znaleźliśmy 240 sztuk amunicji oraz prawie 50 granatników, tzw. panzerfaust – wylicza sierżant Biskup. – Prawdopodobnie po zakończeniu wojny ten arsenał znaleźli Rosjanie w poniemieckich koszarach i tutaj to zakopali.
Amunicja, którą odkopali saperzy, była ukryta w oryginalnych drewnianych skrzynkach. Granatniki były bez zapalników. – Będziemy jeszcze szukać w poniedziałek – dodaje sierżant Biskup. Bo być może w ziemi znajduje się więcej tego żelastwa.
W tym roku głogowscy saperzy uczestniczyli już w ponad trzystu akcjach związanych z usuwaniem niewypałów.

Autor artykułu: Zygmunt Mułek

Barwna opowieść z morałem

Thursday, November 20th, 2003

JELENIA GÓRA Dziś dla dzieci w Teatrze Zdrojowym

Przedstawienie „Czarnoksiężnik z krainy Oz, czyli wyprawa do Szmaragdowego Grodu” zostało oparte na znanej książce, która została już niejednokrotnie sfilmowana.

Także teatralna adaptacja bajki opowiada o przygodach Dorotki, małej dziewczynki z Kansas, która wraz ze swym pieskiem Toto zostaje porwana przez trąbę powietrzną i przeniesiona do krainy Oz. Aby mogła wrócić do domu, musi odnaleźć władającego tą krainą czarnoksiężnika i poznać jego sekret. Podczas wędrówki spotyka Stracha na Wróble, Blaszanego Drwala oraz tchórzliwego Lwa. Razem odbywają trudną, pełną przygód podróż. Trójka współtowarzyszy Dorotki też pragnie coś osiągnąć. Strach chciałby być mądry, Drwal marzy o prawdziwym sercu, a Lew szuka odwagi. Reżyser widowiska, Czesław Sieńko, mówi, że spektakl to opowieść o szukaniu wiary w siebie.
Przedstawienie zobaczymy dzisiaj w Teatrze Zdrojowym o godz. 10. Spektakl trwa 1,5 godziny. Bilety: 8 zł.

Autor artykułu: Katarzyna Magoń

Zagłębie krwiodawstwa

Thursday, November 20th, 2003

LWÓWEK ŚLĄSKI Przygotowują się do jubileuszu

Jutro będzie obchodzone 45-lecie Honorowego Krwiodawstwa Polskiego Czerwonego Krzyża. Lwówek jest nazywany zagłębiem krwiodawstwa. Lwówecki Klub Honorowych Krwiodawców zrzesza już 2200 osób. Rocznie oddawane jest ponad 1000 litrów krwi. (more…)

Proces się przeciąga

Thursday, November 20th, 2003

JELENIA GÓRA Kłopoty zdrowotne oskarżonego nie przeszkadzają mu aktywnie żyć

Rok czekała w sądzie na rozpoczęcie procesu sprawa Mieczysława P., byłego dyrektora jeleniogórskiego PKS-u. Proces ruszył na wiosnę, ale po kilku terminach znowu stanął, bo podsądny skarży się na zły stan zdrowia. Sąd czeka teraz na opinię biegłych, którzy mają orzec, w jakim wymiarze czasu Mieczysław P. może uczestniczyć w czynnościach sądu.

Kłopoty ze zdrowiem nie przeszkodziły mu jednak brać udziału w niedawnym zjeździe powiatowym PSL-u, którego jest członkiem. Mieczysław P. poszukiwany był nawet listem gończym. Akt oskarżenia przeciwko niemu wpłynął do sądu w marcu ubiegłego roku. Prokuratura zarzuca mu, że w 1996 roku jako dyrektor PKS-u doprowadził firmę na skraj bankructwa. Ze stanowiska odwołał go ówczesny wojewoda jeleniogórski Janusz Pezda.

Spore straty

Prokuratura twierdzi, że Mieczysław P. od 1990 roku przez 7 lat fikcyjnie zatrudniał na pół etatu kilku pracowników i czerpał z tego dla siebie i dla nich korzyści majątkowe – prawie milion złotych. Poza tym podejmował niekorzystne dla firmy decyzje gospodarcze dotyczące zakupu sprzętu transportowego i chybionych inwestycji, m.in. budowy sauny. W sumie przez okres 7 lat przedsiębiorstwo straciło w ten sposób ponad 2,6 mln zł.
Mieczysław P. lekką ręką przyznawał też sobie nienależne limity kilometrów, pobierał ekwiwalenty za niewykorzystane urlopy, delegacje krajowe i zagraniczne oraz zaliczki. W ten sposób przywłaszczył na szkodę firmy prawie 76 tys. zł.
Były dyrektor podrobił też swoje świadectwo pracy z 1969 roku. Wynikało z niego, że przez 3 lata jako uczeń praktycznej nauki zawodu był zatrudniony w PKS-ie, gdy w rzeczywistości nie był pracownikiem tego przedsiębiorstwa.
Zarzut wyrządzenia szkody majątkowej firmie prokuratura postawiła też Edwardowi S. byłemu głównemu księgowemu PKS-u. Edward S. współdziałał z dyrektorem w podejmowaniu szkodliwych dla firmy decyzji. Taki sam zarzut postawiono Jerzemu H. – dyrektorowi ds. technicznych.

Fachowiec z koneksjami

W sierpniu zeszłego roku Mieczysław P. był na tyle zdrowy, że przyjął posadę kierownika tworzonej przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa placówki Zintegrowanego Systemu Zarządzania unijnymi dotacjami IACS.
Pracował tam przez 3 miesiące na okresie próbnym.
Wiceszef wojewódzkich struktur PSL-u Kazimierz Huk, który go zatrudnił, twierdził wówczas, że przy doborze ludzi kierował się wyłącznie ich kompetencjami, a o aferalnej przeszłości Mieczysława P. nic nie wiedział.

Żąda pieniędzy

Po kompromitacji w PKS-ie Mieczysław P. dzięki swoim koneksjom wśród prawicowych działaczy został zarządcą komisarycznym Kopalni Surowców Skalnych w Zarębie. Nominacje otrzymał z rąk ministra skarbu państwa.
- Musiał mieć mocne plecy, skoro po takich nadużyciach dostał takie stanowisko. Napsuł nam strasznie dużo krwi – mówi jeden z działaczy zakładowej “Solidarności” w zarębskiej kopalni.
W zakładzie tym P. pracował do 31 maja zeszłego roku. Pełnił m.in. obowiązki dyrektora. Gdy przyszedł nowy zarządca, P. rozchorował się i długi czas w zakładzie w ogóle go nie było.

Autor artykułu: Grzegorz Koczubaj

Malarstwo Banaszkiewicza

Wednesday, November 19th, 2003

LUBIN Drewniane koniki na złoconych kółkach

Już za niespełna tydzień w Galerii Jadwiga w Lubinie pojawi się nowa ekspozycja. Malarstwo Konrada Banaszkiewicza będzie można oglądać tam do końca grudnia. A zapewniamy, że jest na co popatrzeć.

Bohaterowie w ciemnościach – anonimowe postaci, których egzystencję obserwujemy na obrazach Konrada Banaszkiewicza pozostają dla nas zagadką. Drewniane koniki na złoconych kółkach, które w mrocznych, zapomnianych pokojach czekają, ażeby zagalopować, szczudlarze, zamaskowane postacie pojawiające się nocą, w blasku księżyca. Bo tylko śmierć, słowiańska południca przychodzi w środku dnia.
Na koniec poznajcie CELECĘ; jej imię ktoś wypisał na murze mołdawskiego klasztoru – nic więcej o niej nie wiemy. Partia szachów, którą proponuje nam Konrad Banaszkiewicz, rozgrywa się co prawda w przepisowym polu, podzielonym na kwadraty czarne i białe, ale usytuowana jest w innej przestrzeni. Zdarzenia, które ją zaludniają są jak najbardziej oczywiste: cierpienie i śmierć… Zabijanie i tworzenie, które śledzimy na obrazach Konrada Banaszkiewicza to dwa akty boskie czy też magiczne. Nie wiem, czy jego świat został zbudowany z materii żywej, czy martwej. Ciała, rośliny, ściany poddane zostają okrutnej metamorfozie. To, co martwe zamienia się w żywe – to, co żywe zamienia się w martwe. Tajemnice Konrada Banaszkiewicza ukryte zostały w labiryncie opuszczonych pokoi, w których drobne znaki na wytartych tapetach są zapisem obecności autora, jego własnej intymnej historii. Konrad Banaszkiewicz krok po kroku konstruuje własny świat, stopniowo odkrywa przed nami rządzące okrutne prawa, zamiast etyki, proponując ledwie ukrywany zachwyt nad dziwnością świata. Sprawia, że rzeczy ukryte stają się jawne, zakrywa natomiast to, co było widoczne.

Autor artykułu: MN

Piosenki dzieci kwiatów

Tuesday, November 18th, 2003

JELENIA GÓRA Zagrają znane utwory z lat 60. i 70.

Nie słabnie moda na muzykę sięgającą czasów ”dzieci kwiatów”. Dziś w jeleniogórskim klubie „Kwadrat” na koncert najsłynniejszych utworów z przełomu lat 60. i 70. zaprasza trójka muzyków Jacek Szreniawa, Jacek Jaguś i Piotr Michalak, którą w tym przedsięwzięciu wspierają Maciej Majewski i Dariusz Dąbrowski. Nie zabraknie na pewno utworów Hendrixa, Beatlesów, Rolling Stonesów czy grupy The Doors.

Pomysłodawcy projektu Jacek Szreniawa i Piotr Michalak nie ukrywają, że okres hippisowski pamiętają jedynie z płyt. Rozpoznawalnym znakiem tamtej epoki były kolorowe ciuchy, koraliki we włosach i wolność obyczajowa.
Jednak artystycznym wyrazem narodzonego w USA ruchu hippies była przede wszystkim muzyka, na którą nie mija moda i która wciąż inspiruje współczesnych wykonawców. Muzykę czasów „flower power” grano głównie na wielkich koncertach i festiwalach, z których największym i najsłynniejszym był festiwal w Woodstock w 1969 r. Choć nieocenione wręcz znaczenie miała rola wybitnych filmów („Easy Rider”) i poematów („Skowyt” Allena Ginsberga), to jednak o kulturze i tzw. ruchu hippies decydowały takie zjawiska muzyczne, jak Frank Zappa, Jefferson Airplane, Velvet Underground, Grateful Dead, The Doors, Bob Dylan, Mamas and The Papas, a przede wszystkim czarodziej gitary Jimi Hendrix i najważniejsza w tym gronie – Janis Joplin. Choć Hendixa, Joplin i charyzmaytycznego wokalisty The Doors dawno już nie ma wśród nas, to kolejne pokolenia słuchają ich wielkich przebojów.
Epoka „dzieci kwiatów” to mit wolnej miłości i życia z dala od problemów współczesnego świata. Oczywiście, w dużej mierze były to teksty naiwne, ale w przekonaniu odbiorców – autentycznie szczere. Powtarzał się w nich często motyw niespełnionego uczucia, co zawsze odzwierciedla pragnienia dorastającej młodzieży.

Jacek Szreniawa, Jacek Jaguś, Piotr Michalak, Dariusz Dąbrowski, Maciej Majewski„Piosenki dzieci kwiatów”, Jelenia Góra Klub „Kwadrat”, ul. Bankowa 28/30. godz. 20. Bilety 15 zł.
Dla naszych czytelników mamy pięć pojedynczych zaproszeń do odebrania w naszej redakcji.

Autor artykułu: Jacek Jaśko