Zwolniony za pijaństwo na dyżurze
Lekarz anestezjolog, który w niedzielę po pijanemu próbował ratować chorego, od poniedziałku już nie pracuje w szpitalu przy ul. Poniatowskiego. Prokuratura postawiła mu zarzut narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Lekarz po zapłaceniu kaucji 10 tys. złotych wyszedł na wolność, ale prokuratura tymczasowo wydała mu zakaz wykonywania zawodu.
- Takie przypadki nie powinny mieć miejsca – powiedziaÅ‚ nam Dariusz Rychlewski, zastÄ™pca dyrektora wrocÅ‚awskiego akademickiego szpitala klinicznego. – Ten lekarz już u nas nie pracuje.
Do zdarzenia doszÅ‚o w niedzielÄ™ wieczorem we wrocÅ‚awskim szpitalu przy ul. Poniatowskiego. Jeden z pacjentów zasÅ‚abÅ‚, a oddziaÅ‚owy lekarz wezwaÅ‚ dyżurnego anestezjologa – Grzegorza M. Jak opowiadali nam pacjenci, medyk byÅ‚ tak pijany, że sÅ‚aniaÅ‚ siÄ™ na nogach i nie mógÅ‚ prowadzić akcji ratunkowej. Reanimowany pacjent zmarÅ‚.
- PostÄ™powanie jest w toku – powiedziaÅ‚ nam Leszek Karpina, rzecznik prokuratury. – Nie wiadomo, kiedy siÄ™ zakoÅ„czy, czekamy na wyniki sekcji zwÅ‚ok.
SprawÄ… zajęła siÄ™ także dolnoÅ›lÄ…ska izba lekarska. – ZwróciÅ‚em siÄ™ do rzecznika odpowiedzialnoÅ›ci zawodowej z wnioskiem o przebadanie sprawy. Rzecznik na pewno wystÄ…pi do prokuratury o konieczne dokumenty – powiedziaÅ‚ nam Andrzej Wojnar, przewodniczÄ…cy DIL.
Rzecznik odpowiedzialności zawodowej po zbadaniu sprawy umorzy ją lub przekaże do sądu lekarskiego. Sąd może anestezjologa ukarać upomnieniem, naganą, zabrać mu prawo wykonywania zawodu. Jeżeli stan lekarza był przyczyną zgonu, medykowi grozi 5 lat więzienia.
Autor artykułu: Piotr Zarzycki