Aborcja między książki


Kontrowersyjna wystawa w Bibliotece Uniwersyteckiej

Wystawa dwunastu plakatów o tematyce aborcji i antykoncepcji, otwarta w poniedziałek w gmachu Biblioteki Uniwersyteckiej przy ul. Szajnochy, została wczoraj zamknięta. Pracownicy placówki nie chcieli oglądać plakatów o usuwaniu ciąży.

Katarzyna Gawlicz, organizator wystawy “Moje życie – moja decyzja”, twierdzi, że uzyskaÅ‚a zgodÄ™ na jej otwarcie od kierownika obiektu – Barbary BrzeziÅ„skiej-KÅ‚osowskiej.
- Wszystko byÅ‚o ustalone, dlatego we wtorek uroczyÅ›cie otworzyÅ‚yÅ›my wystawÄ™, która cieszyÅ‚a siÄ™ dużym zainteresowaniem – mówi.
Jednak prace pokazywane w ramach 16 Dni Działań Przeciwko Przemocy Wobec Kobiet nie spodobały się pracownikom biblioteki i wczoraj Grażyna Piotrowicz, dyrektor administracyjny placówki, kazała je ściągnąć.
- Powiedziano nam, że powodem jest niezadowolenie spoÅ‚eczne – opowiada MaÅ‚gorzata SzczepaÅ„ska, opiekunka wystawy.
Plakaty przygotowane przez warszawską Federację na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny miały przekonać kobiety, że mogą same decydować o swoim ciele, czyli o losie płodu.
- Widocznie w bibliotece nie może pojawić siÄ™ sÅ‚owo “aborcja” – denerwuje siÄ™ Katarzyna Gawlicz. – Trudno, znajdziemy inne miejsce na naszÄ… wystawÄ™.
Dyrektor Piotrowicz była wczoraj niedostępna. W jej biurze dowiedzieliśmy się tylko, że ona nie wydała zgody na wystawę i że biblioteka w ogóle nie jest miejscem na takie wystawy.
- To miaÅ‚a być wystawa o przemocy w rodzinie, z plakatami w rodzaju “bo zupa byÅ‚a za sÅ‚ona”, a nie o aborcji – tÅ‚umaczyÅ‚a nam jedna z jej pracownic.
Pracownica biblioteki stwierdziÅ‚a, że naganne byÅ‚o również to, że twórcy wyystawy rozpowszechniali ulotki o klinice aborcyjnej na statku “Langenort”, o którym byÅ‚o gÅ‚oÅ›no kilka latem tego roku.
- Bardzo dobrze, że jÄ… tak szybko zamknÄ™li – uważa pracownik dziaÅ‚u informacji naukowej.

Autor artykułu: Barbara Jaworska

Comments are closed.